Podczas chrztu rodzice nadali mi jakże wspaniałe (choć nie według mnie) imię Joanna. Uwielbiam przechadzać się po nieznanych mi dotąd ścieżkach, doznając coraz to nowych przygód. Mimo, że koliduje to z powyższym zdaniem, nie lubię być sama. Czuję się wtedy opuszczona i moja fobia odnośnie człowieka, który wciąż mnie śledzi, powraca. Wracając z łazienki oglądam się za siebie, czy aby na pewno nie stoi za mną mężczyzna z nożem. Uraz z dzieciństwa. Jestem nieufna wobec ludzi, dlatego tłumię wszystko w sobie. Kłamię, jeśli trzeba, choć asertywna nie potrafię być, ani miła dla nieprzyjaciół. Jest ze mnie wredna panienka, która odda ostatnie swoje pieniądze dla potrzebujących, choć inni omijają ich z daleka - mając w poszanowaniu czyjeś problemy. Tak czy inaczej, nie obchodzi mnie opinia innych na temat stylu ubierania się, wypowiadania, a nawet myślenia.